Skip to content

Chińska firma w Kaszaganie

Chińska firma w Kaszaganie published on

Kilka tygodni temu (tutaj) pisaliśmy o skomplikowanej sytuacji, jaka powstała w kaszagańskim projekcie z powodu ogłoszonego przez ConocoPhillips wyjścia z konsorcjum North Caspian Operating Company B.V. (NCOC) i planowanej sprzedaży udziałów indyjskiej firmie ONGC Videsh Limited (OVL) oraz możliwości zablokowania transakcji przez rząd Kazachstanu poprzez przejęcie udziałów ConocoPhillips w celu ich odsprzedaży jednej z chińskich firm państwowych. Zgodnie z zapowiedziami rząd Kazachstanu ogłosił drugiego lipca na stronie Ministerstwa Ropy i Gazu, że państwowy koncern KazMunayGas JSC (KMG) przejmie w imieniu państwa udziały ConocoPhillips w konsorcjum. Tego samego dnia na szczycie energetycznym w Moskwie Lâzat Kiinov – wówczas jeszcze szef KMG – miał powiedzieć, że China National Petroleum Corporation (CNPC) zapłaci za udziały więcej niż 5 mld USD (5 mld USD to suma, jakiej za swoje udziały oczekuje Conoco). Za decyzją rządu poszły zmiany personalne w Ministerstwie Ropy i Gazu oraz firmach państwowych, a w kazachskich mediach pojawiły się informacje dotyczące warunków, na jakich rząd miałby odstąpić nabyte udziały firmie CNPC.

 

 

W poprzednim artykule pisaliśmy także o tym, jak istotne dla rządu Kazachstanu jest, by z Kaszaganu popłynęła wreszcie ropa. W najnowszym lipcowym raporcie BNP Paribas również podkreśla, że kluczowym elementem poprawy wskaźników wzrostu gospodarczego (4.6 proc. w pierwszym kwartale 2013 i 3.9 proc. dla pierwszych pięciu miesięcy roku przy prognozowanym wzroście na 2013 5 proc.) i eksportu (7 proc. spadku rok do roku dla pierwszego kwartału b.r. przy jednoczesnym 7 proc. wzroście importu) będzie rozpoczęcie eksportu z kaszagańskiego złoża.

 

Roszady Personalne

 

Zaraz po ogłoszeniu decyzji o przejęciu udziałów nastąpiły poważne przetasowania personalne w spółkach koncernu KMG i ministerstwie. Odwołano Lâzata Kiinova: trzeciego lipca ze stanowiska przedstawiciela państwa w KMG i prezesa zarządu koncernu, a 10 lipca ze stanowiska prezesa zarządu spółki KazMunaiGas Exploration Production (KMG EP). Z dniem trzeciego lipca ze stanowiska ministra ropy i gazu odwołano także Sauata Mynbaeva. Dymisje te niekoniecznie są karą za niewykonanie zadań i problemy z kaszagańskim projektem – jak uważa cytowany przez Reutersa kazachski politolog Dosym Satpaev – ale mogą wynikać z konieczności dostosowania kadr do nowej sytuacji, jaką stworzy decyzja bezpośredniego dopuszczenia chińskiej firmy do projektu.

 

Takiego zdania jest inny kazachski politolog Daniâr Aŝimbaev, który w wywiadzie dla kazachskiego portalu Vremâ inaczej niż Satpaev interpretuje roszady personalne. Mianowanie na stanowisko ministra ropy i gazu sześćdziesięciopięcioletniego Uzakbaja Karabalina wynika z jego głębokiego doświadczenia i wiedzy o kazachskim sektorze naftowym, które mógłby wykorzystać przy kierowaniu pracami ministerstwa w zakresie poszukiwania i przygotowania do eksploracji nowych złóż. Stare złoża jak Tengiz czy Ozen (gdzie KMG EP udało się znacznie zwiększyć wydobycie) będą się powoli wyczerpywały i jeśli Kazachstan chce utrzymać się w czołówce producentów ropy, to nie może polegać wyłącznie na niezbyt pewnej produkcji z Kaszaganu i musi rozpocząć eksplorację nowych złóż. Karabalin, którego kariera związana jest z przemysłem naftowym i który od 2010r. piastował funkcję prezesa Kazachskiego Instytutu Ropy i Gazu (KIRiG, spółki córki KMG) oraz szefa Rady Naukowo Technicznej Kazenergy, wydaje się być lepszym kandydatem do wykonania tych zadań niż menedżer technokrata Mynbaev.

 

Trudno również nominację tego ostatniego na przedstawiciela państwa i szefa w holdingu KMG uznać za degradację. Zdaniem Aŝimbaeva Mynbaev, który jest typowym zadaniowcem o niewybujałych ambicjach, doskonale nadaje się do tego, by usprawnić zarządzanie gigantyczną korporacją, jaką jest KMG, zwiększyć kontrolę nad spółkami córkami, z których cześć to firmy offshorowe bądź kontrolowane poprzez firmy offshorowe oraz podnieść efektywność operacji koncernu. Politolog dość oględnie wypowiada się natomiast w kwestii odwołania Kiinova, sugerując, że jego praca w KMG i KMG EP miała charakter czasowy i że były prezes zostanie ze względu na emerytalny wiek przeniesiony na spokojniejsze stanowisko.

 

Może zmiany personalne, jak twierdzi Aŝimbaev, rzeczywiście mają charakter przede wszystkim techniczny, jednak wprowadzenie Mynbaeva na stanowisko szefa KMG zaraz po podjęciu decyzji o przejęciu udziałów od ConocoPhilips jest zastanawiające. Jeszcze w kwietniu Mynbaev był mocno sceptyczny wobec takiej możliwości, podkreślając, że KMG nie jest przygotowane ani od strony organizacyjnej, ani technologicznej czy finansowej do wzięcia na siebie roli lidera w projekcie i że zależy mu na tym, by wielcy inwestorzy nie wychodzili z Kazachstanu. Jeszcze wcześniej podkreślał, że ewentualny udział chińskiej firmy w konsorcjum jest możliwy, ale na odpowiednich warunkach. Najwyraźniej Nazarbaev i rząd Kazachstanu mają przesłanki, by uważać, iż proponowane obecnie przez Chińczyków warunki są atrakcyjne, a Mynbaev to odpowiednia osoba do poprowadzenia negocjacji, uzgodnienia warunków transakcji, a także dalszej, nie zawsze łatwej, współpracy z chińską firmą.

 

Scenariusze transkacji

 

Niektóre kazachskie i zachodnie media (np. Bloomberg) podają, że KMG najpierw sprzeda pewną część swoich udziałów w konsorcjum CNPC, a następnie za uzyskane w ten sposób środki odkupi udziały Conoco. Dokonanie takiej prostej transakcji byłoby oczywiście niezwykle dogodne dla strony kazachskiej, kwestią otwartą pozostaje tylko to, jak w takiej sytuacji KMG ominęłaby prawo pierwokupu pozostałych udziałowców. Przy takim rozwiązaniu KMG sprzedawałaby nie udziały odkupione od Conoco, co do których pozostali udziałowcy już wyrazili swoje désintéressement, ale własne udziały, do których teoretycznie pozostali udziałowcy mają prawo pierwokupu. Czy strony transakcji będą próbowały stworzyć jakiś mechanizm omijający prawo pierwokupu, czy też KMG zdecyduje się najpierw na zakup udziałów od Conoco, a transakcja będzie ewentualnie w jakiś sposób przez stronę chińską kredytowana, o czym pisaliśmy w poprzednim artykule, pozostaje kwestią otwartą. Również kwestią otwartą są szczegółowe warunki transakcji.

 

Sama kwota transakcji podawana była w przedziale 5 – 5.5 mld USD, jednak prawdopodobna wydaje się kwota wyższa. Władze Kazachstanu będą raczej oczekiwały od chińskiego partnera rekompensaty w kwocie kilkuset milionów USD podatku, jaki zapłaciłby ConocoPhillips, gdyby transakcja z OVL nie została zablokowana. W kazachskich mediach od końca czerwca pojawiają się informacje o różnych mniej lub bardziej prawdopodobnych dodatkowych warunkach odsprzedaży udziałów. Kazachski portal Respublika podawał, że chiński nabywca miałby za przejęcie udziałów opłacać połowę kosztów, do jakich ponoszenia zobowiązana jest KMG Kashagan B.V jako członek konsorcjum do chwili, kiedy wszystkie koszta włożone w projekt zostaną pokryte z wpływów ze sprzedaży ropy. Oznaczałoby to dodatkową kwotę co najmniej kilku miliardów USD, wykładaną w okresie kilkudziesięciu lat. Pojawiła się także informacja o tym, że strona chińska jest gotowa zapłacić za udziały w Kaszaganie łącznie kwotę około 15 mld USD. W nieco innej wersji Kazachstan miał pożyczyć od Chin na niezwykle dogodnych warunkach 5 mld USD, a jednocześnie strona chińska miała umorzyć różne kazachskie długi na kwotę 10 mld USD. Kolejna dość oryginalna wieść, jaka zagościła na krótko w kazachskich mediach, głosiła, że Chiny oferują Kazachstanowi do dyspozycji jeden z chińskich portów morskich wychodzących bezpośrednio na… Pacyfik.

 

Żaden z powyższych warunków nie został oficjalnie potwierdzony. Do tej pory nie miały miejsca również żadne wydarzenia, które choć pośrednio świadczyłyby o ich uzgodnieniu. Natomiast potwierdzenie w faktach znalazły informacje o tym, że jednym z dodatkowych warunków umowy będzie skreślenie części długów, jakie kazachskie firmy zaciągnęły w chińskich bankach. Trzeciego lipca na stronie KMG pojawiła się informacja o tym, że spółka Mangistau Investments B.V. (MI BV), w której połowę udziałów ma KMG, spłaciła przed czasem dług zaciągnięty w China Exim Bank w 2009r. Wymagalny w 2019r. kredyt na kwotę 2.8mld USD spółka zaciągnęła na poczet zakupu akcji w Mangistaumunaigaz (MmG) (obecnie dysponuje pakietem 99 proc. akcji) Druga połowa udziałów w MI BV należy natomiast do nie kogo innego jak do CNPC. Biorąc więc pod uwagę fakt, że i Exim Bank, i CNPC to chińskie firmy państwowe, kwota, jaka prawdopodobnie została przez państwo chińskie „podarowana” KMG, to 1.4mld USD. Według oficjalnej wersji KMG spłata długu była możliwa dzięki efektywnym operacjom KMG i MMG.

 

Odrzucone alternatywy

 

Każdy z przedstawionych powyżej scenariuszy jest w krótkiej perspektywie finansowo o wiele atrakcyjniejszy dla rządu kazachskiego od kilkuset milionów USD z tytułu podatku od transakcji między OVL a ConocoPhillips. Jest to notabene kolejna transakcja, którą koncern ONGC będzie chyba musiał zaliczyć w poczet porażek, poprzednie to np. PetroKazachstan, w której udziały kupiła CNPC, aktywa Encany w Ekwadorze wykupione przez chińskie konsorcjum, pola naftowe w Ugandzie, które w 2010 dostały się CNOOC, również oferty chińskich firm, przebijające indyjską propozycję, miały stać za nieudanym przejęciem przez ONGC od ExxonMobil bloku 31 u wybrzeży Angolii. Najwyraźniej po raz kolejny indyjska firma nie była w stanie przedstawić lepszej propozycji od chińskiej konkurencji. Również inne alternatywy, o których wspominaliśmy w poprzednim artykule, jak przejęcie udziałów przez którąś z rosyjskich firm albo zatrzymanie udziałów przez KMG i sfinansowanie operacji z zasobów Samruk-Kazyna albo funduszu emerytalnego, wydają się w chwili obecnej dużo mniej prawdopodobne. O możliwych przyczynach chińskiej szczodrości i skutkach, jakie niesie za sobą zwiększenie udziału chińskich firm w kontroli nad wydobyciem ropy w Kazachstanie, również pisaliśmy w poprzednim artykule. Kazachscy analitycy i dziennikarze, jak np. Rasul Rysambetov, interpretują wejście chińskiej firmy do kaszagańskiego projektu w miejsce ConocoPhillips jako początek przejmowania konsorcjum przez Chiny, dla których będzie to jedyna gwarancja dostaw surowca z Kaszaganu do Chin niezależnie od zmian polityki pozostałych udziałowców.

 

Przejęcie konsorcjum

 

Rysambetov uważa, że w pierwszej kolejności chiński udziałowiec będzie próbował odkupić udziały kontrolowane przez Total lub wymienić je na inne aktywa (w wypadku CNPC np. na udziały w irackich polach naftowych Halfaya). Total współpracuje z Chińczykami w szeregu projektów, np. z CNPC i niezależną firmą Tethys Petroleum w projektach wydobycia ropy i gazu w Tadżykistanie, wcześniej natomiast odsprzedał Sinopecowi 20 proc. udziałów w jednym z nigeryjskich projektów. CNPC może jednak przedstawić ofertę kupna udziałów w CNOC nie tylko Totalowi, ale również Eni, od której w marcu b.r. odkupiła udziały w projekcie w Mozambiku albo Shellowi, który prowadził i prowadzi cały szereg wspólnych projektów z chińskimi firmami, w szczególności z China National Offshore Oil Corporation (CNOOC) – Nanhai Refinery Project, bloki 62/02 and 62/17 w Yinggehai czy choćby projekt w Gabonie, w którym Shell odsprzedał część udziałów CNOOC. Czas pokaże czy te przypuszczenia się sprawdzą, czy pozostali członkowie konsorcjum zachowają się jak w 2003r., gdy uniemożliwili dostęp Chińczyków do projektu i jak Conoco Phillips kilka miesięcy temu, gdy odrzuciła propozycję rozmów z CNPC.

 

Bez względu na to czy CNPC, czy też inna firma chińska wejdzie w miejsce ConocoPhillips i czy zadowoli się 8.33 proc. udziałów w projekcie, czy będzie dążyła do zwiększenia pakietu, niewątpliwie poczyni starania, by jak najwięcej ropy z Kaszaganu skierować do Chin. Agencja Trend doniosła kilka dni temu, jakoby CNPC już miała sobie zabezpieczyć – poprzez umowy z Shellem i Eni – dostawy ropy do Syczuanu. Pozostaje jeszcze tylko jeden drobiazg – transport. Jedyną drogą, która może być obecnie rozważana dla dostaw kaszagańskiej ropy do Chin, jest Kazakhstan-China Pipeline LLP (KCP LLP), który po rozbudowie w 2012 osiągnął na niektórych odcinkach przepustowość 14mln ton. Docelowo na całej długości od Atyrau do Alašankou ropociąg ma osiągnąć przepustowość 20mln. (Szczegółowo na temat sytuacji ropociągu piszemy w poprzednim artykule.) Biorąc pod uwagę fakt, że KCP służyć ma nie tyko do transportu kaszagańskiej ropy, ale również ropy z innych źródeł do Chin (obecnie całkowity roczny eksport ropy z Kazachstanu do Chin to ponad 10 mln ton) i to, że docelowo maksymalna roczna produkcja ze złoża w Kaszaganie miała wynosić ok. 56 mln ton (już w latach 2015-2041), wydawać się mogło, że transport ropy do Chin nie powinien stanowić przeważającej części wydobycia ze złoża.

 

Jednak w wyniku trudności technicznych, wzrostu kosztów i opóźnień na ten moment w pierwszej fazie roczna produkcja będzie wynosiła około 18-22 mln. Druga faza, w której to produkcja miała być zwiększona o kolejne 18mln ton, zostanie ukończona najwcześniej w latach 2018-2019, co oznacza, że w najbliższych latach udziałowcy NCOC będą musieli dzielić się maks. 22 mln ton, z których dla chińskiej firmy przypadnie mniej niż 2 mln ton rocznie. Dokładna ilość zależy od tego, ile ropy na tym etapie przypadnie na podstawie North Caspian Production Sharing Agreement (NCPSA) rządowi Kazachstanu, a ile członkom konsorcjum NCOC. To bardzo niewiele w porównaniu z przepustowością KCP. Dlatego też przypuszczenia, dotyczące starań przyszłego chińskiego udziałowca o zwiększenie różnymi sposobami ilości ropy eksportowanej do Chin, wydają się dość prawdopodobne.