Skip to content

Chińskie zakusy na kazachską ropę

Chińskie zakusy na kazachską ropę published on

Od kilku miesięcy uwagę wielu obserwatorów przykuwają wydarzenia związane z działalnością chińskich firm sektora energetycznego w Kazachstanie. W listopadzie ubiegłego roku jeden z udziałowców konsorcjum, które zarządza rozwojem i wydobyciem ropy z jednego z największych na świecie złóż, ConocoPhilips podjął decyzję o sprzedaży swoich udziałów indyjskiej firmie ONGC Videsh. Realizacja transakcji pozostaje jednak w stanie zawieszenia z powodu braku koniecznej aprobaty rządu Republiki Kazachstan, który rozważa zakup udziałów, ale nie na rzecz państwa kazachskiego, a dla strony trzeciej – jednego z chińskich państwowych koncernów naftowych. Stanowisko kazachskiego rządu wywołało kolejną falę dyskusji na temat udziału chińskich firm w kazachskim sektorze wydobywczym i rosnącej zależności Kazachstanu od potężnego sąsiada.

Wielkie odkrycie

 Odkryte w lipcu 2000 r. złoża ropy Kashagan, znajdujące się w północnej części Morza Kaspijskiego są największymi odkrytymi w ostatnich 40 latach, od czasu odkrycia i rozpoczęcia eksploatacji złóż Ghawar w Arabii Saudyjskiej. W rozciągających się na obszarze o długości 75 km i szerokości 35 km złożach, według szacunkowych danych, znajduje się łącznie około 38 mld baryłek ropy. Ponieważ jest to ropa lekka o współczynniku API około 45°, daje to ok 4.8 mld ton. Przy obecnym poziomie zaawansowania technologicznego, ze względu na skomplikowanie struktur geologicznych, w najlepszym wypadku do ekstrakcji nadaje się tylko 1.2 mld ton (10 mld baryłek). Dane podawane np. przez KazMunayGas na ich stronie, czyli 1.475 mld ton są uważane za zawyżone. Ostrożniejsze szacunki zniżają natomiast tą liczbę do niecałych 800 mln ton. Nawet jednak ta liczba jest bardzo znacząca dla władz Kazachstanu, które w znaczącym stopniu opierają wzrost PKB i przychody skarbu państwa na eksporcie surowców, w tym energetycznych i na podatkach od koncernów tak zagranicznych jak i kazachskich oraz wpływach z dywidend. Kazachstan, który dysponuje około 3 proc. światowych zasobów ropy, w 2012 r. wyprodukował 79.2 mln ton, a planowane wydobycie na 2013 r. to 82 mln ton. Władze planują do 2020 r. wzrost produkcji do 120-130 mln ton, co w znacznej części oparte jest o plany rozwoju wydobycia w Kaszaganie. Agencja ratingowa Fitch prognozując wzrost PKB Kazachstanu na 2013 r. przyjmuje liczbę 5 proc., przy założeniu, że złoże zacznie wreszcie funkcjonować i popłynie z niego ropa.

 

Udziałowcy i udziały

Wielu wiąże plany i nadzieje ze strumieniem czarnego złota z Kaszaganu, przede wszystkim udziałowcy konsorcjum North Caspian Operating Company B.V. (NCOC), które na podstawie umowy – North Caspian Production Sharing Agreement (NSPSA) ma, oprócz złóż Kaszagan, prowadzić rozwój i eksploatację również złóż Kalamkas, Kashagan Southwest, Aktote i Kairan. Obszar objęty umową to około 5500 km² wód Morza Kaspijskiego.

Na dzień dzisiejszy udziałowcy w NCOC to:
1. Eni S.p.A poprzez spółkę córkę Agip Caspian Sea B.V. (16,81 proc., zarejestrowana w Holandii );
2. kazachski państwowy koncern National Company KazMunayGas JSC (dalej: KMG) poprzez spółkę córkę KMG Kashagan B.V. (16,81 proc. zarejestrowana w Holandii), w 2010 r. część praw udziałowych przeszła na PSA LLP, w której udziały z kolei na podstawie umowy powierniczej przeszły z KMG na Ministerstwo Ropy i Gazu Republiki Kazachstan;
3. ConocoPhilips poprzez spółkę córkę ConocoPhillips North Caspian Ltd. (8,4 proc., spółka założona w Liberii);
4. ExxonMobil poprzez spółkę córkę ExxonMobil Kazakhstan Inc. (16,81 proc., zarejestrowana w Kazachstanie);
5. japońska Inpex Corporation poprzez spółkę Inpex North Caspian Sea Ltd. (7,56 proc., zarejestrowana w Wielkiej Brytanii jako oddział japońskiej spółki);
6. Royal Dutch Shell poprzez spółkę córkę Shell Kazakhstan Development B.V. (16,81 proc., zarejestrowana w Holandii);
7. francuski Total poprzez spółkę córkę Total EP Kazakhstan (16,81 proc., zarejestrowana we Francji).

 

Trudności techniczne i planowane wydobycie

Nie wszyscy jednak członkowie konsorcjum uważają dalszy udział w nim za lukratywny interes. W listopadzie ubiegłego roku ConocoPhilips ogłosił zamiar sprzedaży wszystkich swoich udziałów indyjskiej firmie ONGC Videsh (dalej OVL), która jako spółka córka państwowego koncernu Oil and Natural Gas Corporation Limited (dalej ONGC), prowadzi międzynarodowe operacje grupy. Wartość transakcji została określona na około 5 mld USD. Oficjalnym powodem, dla którego ConocoPhilips zdecydował się na zbycie udziałów w Kaszagan jest ograniczanie zaangażowania w zagraniczne operacje i skoncentrowanie środków na projekty związane z wydobyciem gazu łupkowego w USA. Zbycie jednak za tą kwotę udziałów w jednym z największych złóż naftowych na świecie, tym bardziej że ich rzeczywista wartość jest prawdopodobnie dużo wyższa, jest bardziej spowodowana obawą przed możliwością poniesienia większych strat związanych z dalszym udziałem w projekcie, który niekoniecznie przyniesie oczekiwane zyski. Poza wspomnianą skomplikowaną strukturą geologiczną wiele innych czynników wpłynęło na fakt, że Kaszagan stał się jednym z najtrudniejszych i najkosztowniejszym projektem wydobycia ropy na świecie. Bardzo wysokie stężenie siarkowodoru (wg ekspertów ok. 19 proc., według danych konsorcjum 15 proc.) wymusza dodatkowe instalacje do jego usuwania, przetwarzania i składowania. Możliwe, że część przetworzonego siarkowodoru będzie sprzedana, jednak ewentualne zyski z tych operacji są trudne do oszacowania. Niewielka głębokość morza w rejonie występowania złóż (kilka metrów, w najpłytszym miejscu zaledwie 3.7 m) wymusiła oparcie instalacji na kosztownych sztucznych wyspach. Bardzo niskie zasolenie wód sprawia, że zimą na kilka miesięcy morze zamarza a grubość pokrywy lodowej sięga kilku metrów – konsorcjum zamówiło w Norwegii specjalne lodołamacze, holowniki i statki pożarnicze które mogą operować na tak płytkim akwenie. Ponadto wysokie temperatury latem, bardzo wysokie ciśnienie w złożu (770 barów) i wysokie wymagania dotyczące zabezpieczenia środowiska naturalnego sprawiły, że do wydobycia i transportu surowca musiano skorzystać z najnowocześniejszych i najdroższych technologii.

 

Opisane wyżej trudności sprawiły, że pierwsza eksperymentalna faza wydobycia była kilkukrotnie przesuwana. Według ostatnich informacji podanych przez Claudio Descalziego, szefa działu wydobycia i produkcji Eni pierwsze wiercenia mają się zacząć dopiero w październiku 2013 r., podczas gdy kazachski minister spraw gospodarczych i planowania budżetu Erbolat Dossaev podawał wrzesień jako termin graniczny. W pierwszej eksperymentalnej fazie wydobycie przewiduje się na około 75 tys. baryłek dziennie w pierwszym miesiącu, 150 tys. baryłek dziennie w kolejnych trzech miesiącach i stały wzrost do poziomu 350-450 tys. dziennie w trzecim kwartale 2014 r. Przewidywane obecnie koszty przedsięwzięcia znacznie przewyższyły pierwotnie założone 57 mld USD. Do sierpnia 2012 r. inwestycja pochłonęła ok. 116 mld USD, co niweczy szanse na zamknięcie budżetu w planowanej w 2007 i 2008 r., już z uwzględnieniem wzrostu kosztów, kwocie 136 mld USD. Prawdopodobnie łączny koszt inwestycji sięgnie 187 mld USD. Uwzględniając wartość inwestycji oraz koszty wydobycia i koszty operacyjne, sprzedaż ropy z Kaszaganu, według Sauata Mynbaeva, kazachskiego ministra ropy i gazu, będzie opłacalna przy poziomie 90-100 USD za baryłkę. Przy znacznych wahaniach cen tego surowca na rynkach światowych ten poziom nie zawsze może być możliwy do osiągnięcia. Trzeba również wziąć pod uwagę, że, o ile za kaszagńską ropą przemawia jej lekkość, to jednak planowana zawartość siarkowodoru na poziomie 0.8 proc. w oczyszczonym surowcu jest czynnikiem niekorzystnym.

 

Indie wchodzą do gry

Dlaczego zatem indyjska firma w takiej sytuacji zdecydowała się na zakup udziałów za kwotę niewiele niższą od wartości księgowej (5.5 mld USD)? Stagnacja w indyjskim przemyśle naftowym sprawiła, że udział importu w całości konsumpcji ropy w ciągu ostatnich lat wzrósł z nieco ponad 70 proc. do 82proc. Wysoka zależność Indii od importu surowca sprawia, że dla podniesienia poziomu bezpieczeństwa energetycznego, rząd naciska na państwowe firmy naftowe, żeby zwiększały swoje udziały w zagranicznych projektach. Obecnie udział OVL w produkcji ropy i gazu w różnych projektach na świecie daje zaledwie 9 mln ton. Do 2017-2018 r. dyrektor zarządzający D.K. Sarraf chce zwiększyć tę liczbę do 20 mln ton, a do 2030 do 60 mln ton. Dzięki przejęciu udziałów w Kaszagan indyjska firma uzyskałaby 20 tys. baryłek ropy dziennie już w pierwszej fazie projektu i liczba ta byłaby znacznie wyższa w kolejnych fazach. Może to mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Indii, pod warunkiem oczywiście że OVL będzie dostarczał ropę do Indii a nie sprzedawał ją na rynku. Pozostali członkowie konsorcjum, nie zdecydowali się na wykorzystanie przysługującego im prawa pierwokupu i nie zgłosili roszczeń do udziałów ConocoPhilips w określonym umową terminie 60 dni, co, biorąc pod uwagę stan projektu, nie jest specjalnie zaskakujące. Zgodnie z prawem transakcja musi być jeszcze zatwierdzona przez kazachski rząd. Wydawać by się mogło, że skoro żaden z współudziałowców w projekcie w tym kazachski KMG, będący w 100 proc. własnością państwa nie zgłosił roszczeń to zatwierdzenie przez rząd jest czystą formalnością. Być może tak by było, gdyby nie fakt, że zainteresowanie udziałem w kaszagańskim projekcie zgłosiła strona chińska.

 

Chiny potrzebują ropy

Podobnie jak Indie, choć w mniejszym stopniu, Chiny są również uzależnione od importu ropy. W 2012 r. import pokrywał 58proc. całego zapotrzebowania Chin na ten surowiec. Według International Energy Agency (IEA) w 2020 r. ma już stanowić 77 proc.. Według prognoz amerykańskiej Energy Information Administration (EIA) ta tendencja ma się utrzymać i w 2035 r. import ma zaspokajać 75 proc. chińskiego zapotrzebowania na ropę. Ponieważ w chwili obecnej około 80 proc. chińskiego importu ropy przechodzi przez Cieśninę Malakka i przez Morze Południowochińskie, gdzie ze względu na narastające konflikty rośnie zagrożenie dla bezpieczeństwa i stabilności szlaków komunikacyjnych, władze chińskie próbują wyjść na Ocena Indyjski. Dzieje się to np. poprzez budowane i zarządzane przez chińskie spółki porty jak np. Gwadar w Pakistanie albo Kyaukphyu w Związku Mjanmy, przez które ropociągami do Chin ma popłynąć ropa z lokalnych złóż w wypadku Kyaukphyu albo z Zatoki Perskiej jak przez Gwadar.

 

Są to jednak kosztowne i politycznie dość niepewne rozwiązania i Pekin, który również nie chce się zbytnio uzależniać od dość drogiej rosyjskiej ropy, coraz głodniejszym wzrokiem spogląda na kraje Azji Centralnej, między innymi na Kazachstan. Jak podkreślają eksperci cena wydobycia ropy z Kaszaganu nie jest najistotniejszym elementem w chińskich kalkulacjach, ponieważ w wypadku kosztów wyższych niż cena rynkowa, ropa z Kazachstanu popłynie nie do chińskich rafinerii i dalej na rynek tylko zostanie zmagazynowana jako rezerwy strategiczne, które mogą czekać albo na nadzwyczajną sytuację albo na znaczną zwyżkę cen na rynkach światowych. Sięgnięcie do rezerw może służyć np. utrzymaniu cen paliw na rynku wewnętrznym i niedopuszczenie do znacznego wzrostu inflacji, której mocno obawiają się chińskie władze.

 

Chińska zaradność vs indyjska nieporadność

Dla Chińczyków złoża w Kaszagan są atrakcyjnym kąskiem i to od lat. Po raz pierwszy w 2003 r. udział w tym projekcie próbowały zdobyć dwie chińskie firmy państwowe Sinopec i CNOOC. Wejście do projektu poprzez wykup po połowie przez każdą z firm pakietu udziałów od BG Group (dysponowała 16.67 proc.) za łączna sumę 1.23 mld USD został wtedy zablokowany przez pozostałych udziałowców, głównie przez Eni. Jednak nie zdążyli oni ani znaleźć nowego kupca ani samemu przejąć udziały ponieważ kazachski parlament w 2004 r. uchwalił prawo, że przy nowej ofercie sprzedaży udziałów o znaczeniu strategicznym, nawet w istniejących już spółkach czy konsorcjach, rząd poprzez KMG ma prawo do wykupu 50 proc. oferowanych aktywów z czego skwapliwie skorzystał i KMG w 2005 r. stał się posiadaczem 8.33 proc. udziałów, a pozostałe kupiło Eni. W 2008 r. po latach sporów pomiędzy rządem Kazachstanu a członkami konsorcjum o podatki, koszta projektu i wpływ na środowisko został zawarty wymuszony przez Astanę układ, dzięki któremu KMG na niezwykle korzystnych warunkach zwiększyło swój pakiet o kolejne 8.33 proc. a udziały Eni i innych udziałowców zostały zmniejszone do stanu obecnego. Ponadto pozostali udziałowcy w znacznym stopniu przejęli i pokryli zobowiązania finansowe KMG związane z dalszym rozwojem projektu. O ile jednak w 2005 r. władze Kazachstanu przejęły pakiet udziałów od wychodzącego udziałowca na rzecz państwa, o tyle obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

 

25 maja b.r. minął termin w którym rząd Kazachstanu powinien był zgodnie z umową podjąć decyzję czy wykonuje swoje prawo pierwokupu udziałów od ConocoPhilips po cenie uzgodnionej z OVL czy też zatwierdza transakcję. 22 maja bez podania przyczyn, jednostronną decyzją zakomunikowaną przez Sauta Mynbaeva, kazachski rząd przesunął termin podjęcia decyzji na początek lipca b.r. Według oficjalnych informacji udzielanych przez kazachskich urzędników rozważany jest zakup przez państwo udziałów od ConocoPhilips, a następnie ich odsprzedaż stronie trzeciej, np. jak od kilku miesięcy podawali przedstawiciele kazachskich władz, jednej z chińskich firm. W żadnym oświadczeniu nie padły konkretne nazwy zainteresowanych chińskich przedsiębiorstw, jednak biorąc pod uwagę, że wszyscy możliwi chińscy kupcy są firmami państwowymi, nie jest to w tej chwili najistotniejsze. Jeśli Nazarbaev zdecyduje się na chiński wariant, decyzja o tym, która z firm wejdzie do konsorcjum, zapadnie w wyniku ustaleń między Pekinem a Astaną.

 

Media, w tym również indyjskie, w większości ogłosiły, że udziały ConocoPhilipsa przypadną chińskim przedsiębiorstwom. Wiele przemawia za taką tezą, jednak, jak twierdzi kazachski politolog Daniâr Aŝimbaev, władze kazachskie prowadzą obecnie zakulisowe rozmowy z potencjalnymi nabywcami i oceniają, która oferta jest dla nich najbardziej korzystna. Przy czym trzeba zaznaczyć, że to co korzystne dla władz kazachskich, niekoniecznie będzie również korzystne dla kazachskiego państwa i społeczeństwa. Pozycja OVL nie wydaje się być najmocniejsza. Komentatorzy zarzucają rządowi w Delhi bierność i brak czynnego lobbingu. Minister spraw zagranicznych Indii Salman Khurshid poruszył ten temat w rozmowach z Nazarbaevem dopiero w końcu kwietnia, dużo później niż miała miejsce wizyta Nazarbaeva w Pekinie, podczas której 6 kwietnia spotkał się z Xi Jinpingiem i z Zhou Jipingiem, szefem China National Petroleum Corp. (CNPC). Według informacji medialnych efektem tego spotkania było delikatne wskazanie indyjskiemu ministrowi, że Indie dostały już bez przetargu 25 proc. udziałów w bloku Satpaev, bez wspominania jednak, że jego rezerwy są szacowane na zaledwie 1.75 mld baryłek. Zaś od głowy państwa kazachskiego miał Khurshid usłyszeć radę, aby rząd indyjski rozważył inne możliwości współpracy poza Kaszaganem. Według obserwatorów niezbyt gorący stosunek władz Kazachstanu do indyjskiej spółki może również wynikać z niewywiązania się OVL z zobowiązań do uruchomienia zaawansowanego zakładu biotechnologicznego.

 

Czynniki finansowe

Istotnym czynnikiem, który zaważyć może na decyzji Astany są kwestie finansowe. Według agencji ratingowej Moody’s, jeśli OVL przejmie udziały do ConocoPhilips wpłynie to negatywnie na jej zdolność kredytową, dla sfinansowania transakcji OVL będzie prawdopodobnie musiała zaciągnąć kredyty. Indyjska firma nie ma takiej finansowej siły przebicia jak chińskie spółki, które mogą liczyć na państwowe wsparcie finansowane z ogromnych rezerw walutowych. A silny finansowo partner jest w projekcie przez władze kazachskie mile widziany. Również ze względu na kazachskie nadzieje, że udział jednej z chińskich firm w NCOC może otworzyć kazachskim firmom energetycznym dostęp do korzystnych kredytów chińskich, co jak twierdzi ekspert RusEnergy Igor Ivahnenko, wobec relatywnie niskich cen ropy może być istotnym argumentem. KMG już kilkukrotnie oświadczyło, że nie jest zainteresowane odkupieniem udziałów od ConocoPhilips i zwiększeniem swojej roli w konsorcjum, ponieważ ich możliwości technologiczne nie pozwalają na odegranie roli lidera.

 

Możliwości finansowe KMG również są ograniczone. W kwietniu 2013 r. KMG uzyskało 3 mld USD z emisji obligacji. Jest to część szerszego programu, w ramach którego kazachski koncern chce łącznie wypuścić obligacje o wartości ponad 10.5 mld USD. Kwota 3 mld USD została podzielona na dwie transze, pierwsza to 1 mld z dziesięcioletnim okresem spłaty i oprocentowana na 4.45 proc. w stosunku rocznym oraz 2 mld USD z trzydziestoletnim okresem spłaty oprocentowana na 5.8 proc. w stosunku rocznym. KMG co prawda zapowiada, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat chce zainwestować niemal 10 mld USD na podwojenie rezerw ropy i gazu, a Maxim Edelson z Fitch Ratings szacuje, że na KMG na swoich kontach i kontach notowanej na londyńskiej giełdzie spółki córki KazMunaiGas Exploration Production (dalej KMG EP), która zajmuje się wydobyciem ropy i gazu, ma około 6.6 mld USD. Jednak co ciekawe, według oświadczeń KMG pieniądze uzyskane z emisji obligacji nie zostaną przeznaczone na nowe inwestycje, tylko na zrolowanie starych długów, przede wszystkim związanych z udziałem w kaszagańskim projekcie. W pierwszym kwartale 2013 r. KMG EP zanotowała stratę netto w wysokości 4 mln USD. Natomiast w 2012 r. KMG EP mimo wzrostu przychodów o 11 proc. zanotowała, głównie z powodu wzrostu kosztów wydobycia, spadek dochodów o 23 proc. (do kwoty 1,079 mld USD). Gdyby nie znaczny i nieco niepodziewany wzrost sprzedaży krajowej aż o 39 proc., wyniki finansowe byłyby prawdopodobnie słabsze. Decyzja zarządu KMG w sprawie Kaszaganu wydaje się oczywista.

 

Doskonale natomiast w tę sytuację wpasowują się chińskie firmy które dysponują środkami finansowymi i poparciem swojego rządu. Ponieważ Conocophilips nie podejmował propozycji rozmów np. z China National Petroleum Company (dalej CNPC), to jedynym rozwiązaniem dla chińskich firm jest zakupienie udziałów za pośrednictwem rządu Kazachstanu, co dawałoby Kazachstanowi możliwość zarobienia na tej transakcji przy minimalnym ryzyku. Zakup udziałów, czy to przez rząd czy przez państwową spółkę np. KMG, mógłby być sfinansowany z pożyczki, jaką na ten cel udzieliliby chińscy kontrahenci albo jeden z chiński banków np. Chiński Bank Rozwoju, a która byłaby zwrócona pożyczkodawcy po przeniesieniu i rozliczeniu udziałów w NCOC na chińską spółkę.

 

Rozbudowa ropociągu Kazachstan-Chiny

O tym, że rząd Kazachstanu poważnie rozważa chiński wariant, świadczą zintensyfikowane prace nad zwiększeniem przepustowości ropociągu Kazachstan-Chiny, na jednym z już ukończonych odcinków, który ciągnie się od miejscowości Atasu w południowo wschodnim Kazachstanie do Alaŝankou na granicy z Chinami. Udziałowcami w równych częściach w Kazakhstan-China Pipeline LLP (dalej KCP LLP) – joint venture zarządzającym ropociągiem, są kazachska państwowa KazTransOil JSC (dalej KTO) i chińska China National Oil and Gas Exploration and Development Corporation (dalej CNODC). W 2005 r. przepustowość ropociągu wynosiła 10 mln ton rocznie. W 2012 r. została zwiększona do 14 mln ton. Obecnie prowadzona jest dalsza rozbudowa finansowana przez chińskiego partnera, której celem jest zwiększenie przepustowości ropociągu w 2014 r. do 20 mln ton.

 

Pierwotnie rozbudowa miała oprócz zwiększenia eksportu kazachskiej ropy służyć również tranzytowi przez terytorium Kazachstanu rosyjskiej ropy ropociągiem biegnącym z północy przez Omsk i Pavlodar do Atasu. W 2012 r. Chińczycy przedstawili propozycję dostaw 10 mln ton rosyjskiej ropy rocznie, a Kazachstan zgodził się na obniżenie opłat za tranzyt rosyjskiej ropy do poziomu wymaganego przez stronę chińską. Chińskie zapotrzebowanie na ropę przewyższa to, co Rosja może Chinom dostarczyć przez Eastern Siberia–Pacific Ocean (ESPO). Po zakończeniu drugiej fazy projektu przepustowość ropociągu ma wynosić 80 ml ton rocznie, z czego 28 proc. przypaść ma Chinom. Jest to wciąż zbyt mało, dlatego w styczniu 2013 r. Rosneft z kolei zaprosił do rozmów CNPC w sprawie tranzytu ropy przez Kazachstan jak na razie jednak bez konkretnych i wymiernych rezultatów. Możliwości przejęcia za pośrednictwem kazachskiego rządu udziałów ConocoPhilips przez jakąś z rosyjskich firm nie rozważa nikt poza wspomnianym już Ašimbaevem. W stosunku do Rosji, jako do spadkobiercy ZSRR, znaczna część społeczeństwa odnosi się z rezerwą, jak do Wielkiego Brata. Rosyjskie firmy nie wykazywały również w ciągu ostatnich lat silnej aktywności w ubieganiu się o udziały w kazachskich złożach.

 

Zamiast czekać na wynik rozmów z rosyjskimi przedsiębiorstwami KCP LLP może wykorzystać wolne moce ropociągu do transportu kazachskiej ropy z regionu Morza Kaspijskiego, w tym z Kaszaganu. Istnieje już odcinek ropociągu ze znajdującego się na północnym wybrzeżu Morza Kaspijskiego Atyrau do Kenkiyak, podobnie jak nitka od Atasu do Kumkol. Pozostaje tylko zwiększenie przepustowości z aktualnej  10mln ton do 20 mln ton rocznie na odcinku 777.5 km z Kenkiyak do Kumkol, co jest w planach KCP LLP jako druga faza ropociągu Kazachstan-Chiny. Rozbudowanie tego odcinka doprowadzi do przeciągnięcia ropociągu o przepustowości 20mln to ropy rocznie przez cały niemal Kazachstan, z Atyrau do Alašankou. W czasie wspomnianej już wizyty Nazarbaeva w Chinach na początku kwietnia 2013 r. KMG i CNPC podpisały porozumienie dotyczące podstawowych zasad współpracy, także położono już formalne podwaliny pod rozbudowę ropociągu i zwiększenie przepustowości. Chińskiej stronie wystarczy tylko przejąć za pośrednictwem kazachskiego rządu udziały w NCOC i co za tym idzie w Kaszaganie, rozbudować odpowiednie odcinki ropociągu, i ropa z Morza Kaspijskiego popłynie do Państwa Środka.

 

Obawy Kazachów

Wiele argumentów przemawia jednak przeciwko takiemu rozwiązaniu. Mimo, że Nazarbaev rządzi Kazachstanem w sposób autokratyczny nie oznacza, że może całkowicie ignorować zdanie opinii publicznej oraz media, których spora część jest negatywnie nastawiona do kolejnych chińskich inwestycji w kazachskim przemyśle wydobywczym. W ciągu ostatnich lat w kazachskiej prasie pojawiły się artykuły o tym, że chińskie firmy już dysponują niemal 40 proc. udziałem w wydobyciu kazachskiej ropy i że niedługo zdobędą kontrolę nad tą gałęzią przemysłu. Według danych podanych przez Konstantina Syroežkina eksperta Kazachskiego Instytutu Badań Strategicznych, przedsiębiorstwa, w których chińskie firmy mają jakiekolwiek udziały, mają 36,46 proc. udziału w całkowitym wydobyciu ropy w Kazachstanie. Ponieważ jednak tylko w części z tych przedsiębiorstw chińskie firmy mają pakiet kontrolny to rzeczywisty udział chińskich przedsiębiorstw w wydobyciu ropy w Kazachstanie za pośrednictwem firm w których mają udziały wynosi 23,75 proc. Zdaniem Syroežina pisanie o chińskiej ekspansji w kazachskim sektorze energetycznym jest tworzeniem mitów i bezpodstawnym atakiem na chińskich inwestorów.

 

Według przeciwników oddawania w ręce chińskie nowych złóż, taki poziom jest już bardzo wysoki, a przekazanie udziałów w Kaszaganie znacznie pogorszy sytuację, gdyż bazując na szacunkach KMG trzy złoża Tengiz, Karachaganak i Kaszagan stanowić będą około 70 proc. wydobycia ropy w całym kraju w najbliższych latach. Biorąc pod uwagę, że państwowy KMG poprzez KMG EP i inne spółki wchodzące w skład holdingu ma obecnie 26 proc. udziału w wydobyciu ropy w Kazachstanie, udział chińskich firm już teraz można uznać za co najmniej znaczący, a obawy, za przynajmniej częściowo, uzasadnione. Według danych za 2011 r. udział Petro China w wydobyciu ropy i gazu sięgnął łącznie 6.9proc., CNPC również ma 6.9 proc. Petro China jest spółką córką CNPC. W zestawieniu przygotowanym przez Wood Mackenzie w grupie określonej jako „Inne”, która ma 11.4 proc. udziału, mieszczą się też inne firmy chińskie, jak choćby CITIC, który dysponuje np. udziałami w Karadžanbas, czy państwowy fundusz inwestycyjny China Investment Corporation (CIC), który dysponuje 11 proc. udziałów w KMG EP. Dla porównania udziały zachodnich i rosyjskich koncernów w produkcji ropy i gazu wynoszą: Eni 6.1 proc., Lukoil 7.4 proc., BG 6.1 proc., ExxonMobil 8.6 proc.. Z zagranicznych koncernów jedynie Chevron zdecydowanie „odstaje do pozostałych” z 20.6 proc. udziału, co zawdzięcza przede wszystkim pakietowi 50 proc. udziałów w bogatym złożu Tengiz.

 

Asymetryczne relacje i alternatywne rozwiązania

Oddanie w ręce chińskie kolejnych złóż może niekorzystnie wpłynąć na dywersyfikację rynku. Nie można również zapomnieć o fakcie, że międzynarodowe koncerny w Kazachstanie są słabszą stroną i często muszą godzić się z jednostronnymi decyzjami i działaniami władz, jak miało to miejsce choćby w wypadku złóż Kaszagan. Z chińskimi przedsiębiorstwami państwowymi, za którymi stoi potężny sąsiad może nie pójść tak łatwo. Z tego punktu widzenia zwiększona indyjska obecność w Kazachstanie wydaje się dużo mniej niebezpieczna, tym bardziej, że dotychczasowe indyjskie inwestycje w kazachski sektor energetyczny są słabym cieniem chińskiej aktywności. Chiny już są na dzień dzisiejszy poważnym, choć wciąż nie największym, odbiorcą kazachskiej ropy. W 2012 r. Kazachstan wyeksportował do Chin 10.6 mln ton, co stawia Państwo Środka na drugim miejscu na liście importerów. Kazachstan natomiast, w mocno już zdywersyfikowanym chińskim portfelu dostawców ropy, zajął dopiero dziewiąte miejsce z niecałymi 5 proc. udziału w chińskim imporcie, co oznacza, że nawet pomimo niewątpliwego chińskiego apetytu na kazachską ropę, więcej atutów jest w ręku Pekinu, a nie Astany. Można się więc tej sytuacji poważnie zastanawiać, czy dalsze pogłębianie tej asymetrii leży w interesie Kazachstanu.

 

Coraz mocniejszy w tej sprawie jest również głos kazachskiej opozycji. 19 maja bieżącego roku na posiedzeniu niższej izby kazachskiego parlamentu Mažilisy deputowany, raczej popierającej Nazarbaeva, Narodowej Partii Komunistycznej Kazachstanu, Tursunbek Omurzakov zgłosił interpelację do premiera Ahmetova w sprawie wykupu przez Kazachstan udziałów od ConocoPhilips. Omurzakov wskazał, że na ten cel można wykorzystać środki z kazachskiego państwowego funduszu inwestycyjnego Samruk-Kazyna, którego aktywa oszacował na 60 mld USD. Jako alternatywne źródło finansowania przejęcia udziałów wskazał środki przeznaczone na stworzenie powszechnego funduszu emerytalnego, które mają sięgnąć 21.5 mld USD. Zdaniem Omurzakova, który jest członkiem komisji do spraw finansów i budżetu, o wiele lepszym rozwiązaniem będzie ich wykorzystanie w Kazachstanie, niż inwestowanie w zagraniczne instrumenty finansowe. Można tylko dodać, że gdyby Kazachstan zdecydował się na przejęcie udziałów ConocoPhilips i przekazanie ich jednej z kazachskich firm (prawdopodobnie KMG), to możliwa byłaby realizacja zaproponowanej w marcu przez Rosneft transakcji wiązanej. W myśl tej propozycji Rosneft dostarczałby rocznie 7 mln ton ropy do rafinerii w Pavlodar, a w zamian za to Kazachstan przesyłałby do Chin ropociagiem Kazachstan-Chiny taką samą ilość surowca. Chińscy odbiorcy natomiast płaciliby za ropę do Rosneftu.

 

Władze Kazachstanu niestety już udowodniły, że również jeśli chodzi o przemysł wydobycia ropy, często o wiele bardziej liczą się interesy członków rodziny Nazarbaeva i innych oligarchów, niż interes kraju i społeczeństwa. W przeszłości udziały w kazachskich spółkach trafiły kilkukrotnie w chińskie ręce poprzez łańcuszek spółek, w których udziały mieli wysoko postawieni członkowie rodzin rządzącej elity. Jednak w ostatnim czasie rząd wysyłał pewne pozytywne sygnały świadczące o większym przykładaniu wagi do tego, aby szersze rzesze społeczeństwa korzystały ze wzrostu gospodarczego np. rozpoczęcie projektu wykupu przez społeczeństwo udziału w kazachskich przedsiębiorstwach państwowych oraz w kontroli nad tym co się dzieje w firmach państwowych, np. rozpoczęte w maju b.r. dochodzenie skarbowe w sprawie unikania płacenia podatków przez KMG Kashagan B.V. Przed kazachską ekipą rządzącą stoi teraz poważna decyzja nie tylko co do losów pakietu udziałów w CNOC i co za tym idzie w złożach Kaszagan, ale również co do kierunku rozwoju kazachskiego sektora wydobywczego.